10 lipca

Tego dnia spotkaliśmy się niemalże w minimalnym, dwuosobowym gronie (Adam i Kamil). Niemalże, gdyż swoją obecnością uraczył nas p. Krzysztof (sensei), który postanowił skomentować naszą grę. Przez to, że graliśmy wolno (trzy godziny zamiast deklarowanej jednej), komentarz do wybranych zagrań padał w trakcie gry. A było co komentować, gdyż błędy z obu stron zdarzały się raz po raz. Na tyle często i na tyle poważne, że p. Krzysztof ocenił nasz występ na poziomie 20kyu. Co prawda my posługujemy się własnym rankingiem, ale łatka została przypięta i partia pozostanie w naszej pamięci jako „gra 20 kyu”. Zwyciężyły białe (Adam).
Z ciekawostek cukierniczych była beza, ale żaden z obecnych nie odważył się podjąć wyzwania. Może innym razem…

plik: Gra 20 kyu