Na piątkowym spotkaniu stawiło się trzech goistycznych bojowników, choć Piotr wkrótce udał się na Odyseję. Zdążył jednak zagrać błyskawiczną partię – zamieszczam zapis jej części poniżej. Nie dopisałem żadnego komentarza, ale pokazałem w wariantach kilka ruchów, które wydały mi się w danym momencie (albo lokalnie) lepsze lub właściwsze.
plik: Gra 12
Później to ja zagrałem z Kamilem. Gra była dość długa, wyboista i wyrównana. Graliśmy już yose, były to, jeśli dobrze pamiętam, mniej więcej 10-punktowe ruchy, ale musieliśmy na tym etapie zakończyć. Przy szybkim podliczaniu przed zamknięciem lokalu wychodziło, że szanse były wyrównane.
Do największych klęsk owego dnia zaliczyliśmy zgodnie brak szarlotki. I to już chyba trzeci tydzień z rzędu. Cześć jej pamięci!