Podczas ostatniego spotkania, z braku szarlotki jabłkowej, kontynuowałem przygodę ze śliwkową, a towarzyszył mi p. Piotr, który również docenia jej walory. W tym czasie p. Wiktor i p. Kamil ponownie przyjęli postawę abstemiczną, nie skruszoną nawet moim późniejszym wyborem owocowego torcika z pysznym, czekoladowym musem, w którym utkwiła para borówek, a którego konsumpcję oglądali z kamiennymi twarzami. Wytrwale pili swoje ascetyczne herbaty i bezalkoholowe napoje chmielowe, gdy sprawdzałem ten nieeksplorowany dotąd kulinarny szlak, zbierając wiedzę, czy warto na niego częściej wchodzić oraz jak na nim się zachować w przyszłości.
W późniejszym czasie dołączyli do nas inni chętni na planszowe boje, tj. p. Łukasz i p. Michał. Nie zwróciłem uwagi na ich wybory kulinarne, gdyż byłem już zaangażowany w rozgrywkę. Zapis naszego rengo, a przynajmniej tyle, ile dałem radę odtworzyć, zamieszczam poniżej. Dodałem do niego kilka prostych spostrzeżeń dla początkujących.
plik: Gra 4
Poza go zagraliśmy też w żaby oraz w rój.
Dodaj komentarz