Następne spotkanie:czwartek 3 września

Co słychać?

  • gramy w czwartek 23 lipca

    W tym tygodniu spotkanie odbędzie się w czwartek 23 lipca. Od kolejnego tygodnia bedą to prawdopodobnie wtorki.

    Poniżej zamieszczam zapis niedokończonej gry wspomnianej we wcześniejszym wpisie przez 🐸

     

  • 17 lipca. Sehnsucht nach Apfelstrudel

    Na piątkowym spotkaniu stawiło się trzech goistycznych bojowników, choć Piotr wkrótce udał się na Odyseję. Zdążył jednak zagrać błyskawiczną partię – zamieszczam zapis jej części poniżej. Nie dopisałem żadnego komentarza, ale pokazałem w wariantach kilka ruchów, które wydały mi się w danym momencie (albo lokalnie) lepsze lub właściwsze.

    plik: Gra 12


    Później to ja zagrałem z Kamilem. Gra była dość długa, wyboista i wyrównana. Graliśmy już yose, były to, jeśli dobrze pamiętam, mniej więcej 10-punktowe ruchy, ale musieliśmy na tym etapie zakończyć. Przy szybkim podliczaniu przed zamknięciem lokalu wychodziło, że szanse były wyrównane.

    Do największych klęsk owego dnia zaliczyliśmy zgodnie brak szarlotki. I to już chyba trzeci tydzień z rzędu. Cześć jej pamięci!

  • 10 lipca

    Tego dnia spotkaliśmy się niemalże w minimalnym, dwuosobowym gronie (Adam i Kamil). Niemalże, gdyż swoją obecnością uraczył nas p. Krzysztof (sensei), który postanowił skomentować naszą grę. Przez to, że graliśmy wolno (trzy godziny zamiast deklarowanej jednej), komentarz do wybranych zagrań padał w trakcie gry. A było co komentować, gdyż błędy z obu stron zdarzały się raz po raz. Na tyle często i na tyle poważne, że p. Krzysztof ocenił nasz występ na poziomie 20kyu. Co prawda my posługujemy się własnym rankingiem, ale łatka została przypięta i partia pozostanie w naszej pamięci jako „gra 20 kyu”. Zwyciężyły białe (Adam).
    Z ciekawostek cukierniczych była beza, ale żaden z obecnych nie odważył się podjąć wyzwania. Może innym razem…

    plik: Gra 20 kyu


  • 2 lipca

    Zagraliśmy trzyosobowo w przyzwoitą sieczkę, którą Kamilowi udało się wygrać, ubijając sporą grupę w centrum. Po grze sprawdzaliśmy „co by było gdyby” i okazało się, że białe mogły przeżyć i wygrać, także nie dość powiedzieć, że to była tylko przegrana, bo nie ma co się oszukiwać, poddanie potencjalnie wygranej gry oznacza moralne bankructwo.

    Wytłumaczmy to tym, że zabójstwo naszej grupy zostało dokonane przez Kamila w sprzyjających okolicznościach, ponieważ woda z kawałkami owoców i syropem, którą się poiliśmy, okazała się nazbyt słodka, temperatura powietrza nazbyt wysoka, szarlotka nazbyt nieobecna, a szczęście nazbyt niełaskawe. Dzięki temu zbiegowi okoliczności Kamil miał ułatwione zadanie i tą wygraną obniżył handicap do 1 (zawsze bierze czarne).

    Poniższy zapis ma parę drobnych niedokładności, ale generalnie odtwarza całą grę do decydującego momentu.

    plik: Gra 10


    Potem jeszcze zagraliśmy turę w Biały zamek. Okazuje się, że mózg piszącego te słowa odparowuje na widok zbyt wielkiej ilości ikonek i znaczników. Ale może zostały jeszcze jakieś opary na następny raz.

  • 26 czerwca. Heroiczny klimatyzator

    W upalny dzionek pierwszego letniego weekendu udało się zebrać ekipę czteroosobową, a w pewnym momencie nawet pięcioosobową, w sam raz na rengo. Graliśmy wspierani przez klimatyzator, który toczył tak bohaterską walkę z upałem, że pod koniec miałem wrażenie, iż wkrótce nadejdą jesienne chłody.

    Dzisiejszy upał odbiera mi chęć na większą wylewność, ale za to mam zapis początkowej części partii, do którego dodałem kilka komentarzy.

    plik: Gra 9